Mówią, że w życiu potrzeba trzech składników: słońca, punktu widokowego i zakwasów… To wszystko bez problemu znaleźliśmy w pięknej SZCZAWNICY
Pieniny przywitały nas pogodą, o jakiej można już dzisiaj tylko pomarzyć, widoki mieliśmy na każdym kroku, a zakwasy… no cóż, nasze Panie Agnieszki U. grzecznie uprzedzały, że nie jedziemy na plażę więc byliśmy gotowi na „dłuższy spacer”
Pierwszy dzień rozpoczęliśmy słynnym spływem Dunajcem na tratwach.
Były zabawne opowieści o Pieninach, legendy o Janosiku i oczywiście żarty z których słyną flisacy, a wszystko to wśród szumu rwącej rzeki, u podnóża Trzech Koron Dwie godziny rejsu minęły tak szybko, że gdyby nie burczenie w brzuchach i zapach unoszący się ze schroniska Orlica przy samym Dunajcu to pewnie całkiem zapomnielibyśmy, że czeka tam już na nas pyszny obiad
Schronisko PTTK okazało się pięknym i klimatycznym miejscem na samym początku Pienińskiego Parku Narodowego. Nie mogliśmy sobie wymarzyć lepszego noclegu
Jeszcze tylko wieczorny spacer po Szczawnicy, „piżama party” w hotelu, rozgrywki gier karcianych i wreszcie mogliśmy odpocząć, choć paradoksalnie wcale nie chciało nam się spać
Drugi dzień zaczęliśmy od sytego śniadania w naszej Orlicy, by potem udać się na szlak po obiecane zakwasy Wąwóz Homole to malownicza część Pienin w cieniu wysokich skał, gdzie szumi rzeka Kamionka. Widoki przy Szałasie Bukowinki wynagrodziły nam cały wysiłek i pozwoliły nacieszyć się tym pięknym miejscem (to właśnie tam nakręciliśmy rolkę LOVE)
Stamtąd udaliśmy się do Niedzicy, zobaczyć na własne oczy zamek, w którym według opowieści flisaków więziony był słynny Janosik. Dwa zamki i ogromna tama zrobiły na nas wielkie wrażenie wcale nie mniejsze niż kołacz o smaku dubajskiej czekolady kupiony u podnóża zamczyska… A wiadomo nie od dzisiaj, że zwiedzanie połączone z konsumowaniem lubimy najbardziej
Obiecany obiad w restauracjach galerii „Trzy Korony” w Nowym Sączu to ostatni punkt naszej podróży. Był „maczek”, u innych pizza, KFC i sushi, a więc każdy znalazł coś dla siebie
To były dwa intensywne, ale i wspaniałe dni, które zastaną w naszej pamięci na zawsze - bo któż latami nie wspomina szkolnych wycieczek?
Dzięki takim momentom nie tylko poznajemy nasz kraj, zaszczepiamy górskiego bakcyla i obiecujemy sobie wrócić w te miejsca po latach… Wartością nadrzędną stają się również nasze doświadczenia. Dla niektórych była to pierwsza noc bez rodziców, dla innych pierwszy hotel w którym spali, pierwsza wizyta w górach, lub pierwszy …dubajski kołacz Doznania różne, a wszystkie tak samo ważne i potrzebne
Jedno na pewno poczuliśmy odjeżdżając ze Szczawnicy- „Życie bez gór to jak życie bez przedniego zęba. Będziesz żył, ale nie będziesz się uśmiechać.”
Dlatego… wrócimy!